20 lipca 2017 roku Był niezwykle smutnym dniem dla fanów zespołu Linkin Park. To właśnie tego dnia zmarł Chester Bennington wokalista grupy. Chester przeżył 41 lat, a jego ciało znalezione zostało przez jego gosposię w jego domu w Los Angeles. Okazało się, że muzyk powiesił się w dzień rocznicy śmierci swojego przyjaciela, który również zmarł śmiercią samobójczą dwa miesiące wcześniej.

Śmierć muzyka wywołała szok wśród jego fanów, jednak kiedy do opinii publicznej zostały podane szczegóły takie jak to, że muzyk powiesił się na pasku, a obok leżała pusta butelka po whisky fani byli zdruzgotani. Chester od lat zmagał się zarówno z uzależnieniem od narkotyków i alkoholu, jak i depresją. Już w wieku kilkunastu lat mężczyzna zażywał ciężkie narkotyki takie jak metaamfetamina, czy kokaina.

Wiele osób zastanawiało się, co doprowadziło do samobójczej śmierci muzyka. Nie brakowało głosów, że Chester był bogaty, realizował się zawodowo, miał wspaniałą rodzinę i przyjaciół, jednak wiele osób zapomniało o tym, że depresja dotyka także ludzi, którzy z pozoru wydają się szczęśliwi i spełnieni. Tak właśnie było w przypadku Chestera. Muzyk nigdy nie ukrywał, że miewał myśli samobójcze i wiele razy mówił o tym również w wywiadach.

Również dzieciństwo Chestera nie było usłane różami. Muzyk przyznał, że był molestowany seksualnie w dzieciństwie przez osobę, którą znał, był to tzw. przyjaciel rodziny, jednak jego tożsamość do dzisiaj pozostaje nieznana.

Ciężkie dzieciństwo, uzależnienia, depresja, a także samobójcza śmierć przyjaciela muzyka, czyli Chrisa Cornella sprawiły, że codzienność stała się dla Chestera Benningtona zbyt przytłaczająca, co doprowadziło do jego samobójczej śmierci.

Wokalista Linkin Park osierocił sześcioro dzieci.